Rejs trwał: 964 dni 16 godz 20 mim 00 sek

 

2016.01.06 00:40LT
Do Buenos Aires pozostało 1010 Mm
Powierzchnia niesionych aktualnie żagli około 20 metrów kwadratowych

Tytuł trochę przewrotny, bo tak naprawdę w drodze na południe jesteśmy od momentu minięcia płn-zach. rogu Francji. Ale w tym przypadku mniej chodzi o rzeczywisty kierunek a bardziej o oczekiwaną zmianę pogody. Pamiętacie jak kiedyś rozpisywałem się, że nareszcie płyniemy w stronę słońca? Teraz chcemy płynąć w stronę mniejszego słońca, a nawet trochę zimna – i ta droga prowadzi właśnie na południe. Kończą nam się powoli wiatry pasatowe i rozpocznie się żegluga pod wiatr, albo bez wiatru – z pewnością trzeba będzie więcej kombinować.


Boskie, a raczej Chrystusowe Rio za nami. Trudno mi opisać co się tam działo, bo działo się bardzo dużo i potrzeba by ze 2-3 nocne wachty na spisanie całości. Więc w skrócie odwiedziliśmy wszystkie obowiązkowe punkty turystyczne – Chrystusa Zbawiciela na wzgórzu Corcovado, Głowę Cukru, stadion Marakana, Zoo, dzielnicę małych willi Santa Teresa, dzielnicę imprezową Lapa, Sambodrom (pusty i zamknięty), obie plaże Copacabana oraz Ipanema oraz lot helikopterem nad Rio (a ten odbył się przy dość porywistym wietrze, co było dodatkową atrakcją). Całości dopełnił sylwester na piasku w krótkim rękawku – ognie sztuczne niesamowite. A ponieważ obraz wart tysiąca słów, zachęcam do obejrzenia ponad sześćdziesięciu zdjęć z Rio w naszej Galerii.

I tyle w skrócie o Rio, mieście którego na pewno nie zapomnimy. Zapomnieć można jedynie o przystani Gloria, bardzo, ale to bardzo, ale to bardzo drogiej i mocno, ale to mocno, ale to bardzo mocno śmierdzącej.

W Rio na łódkę wracają Artur z Grzesiem, przyjeżdża też Ada która spędziła z nami Sylwestra i przepłynie się do Buenos. Tak więc jest nas 9 osób, ciasno ale da się żyć, tym razem płyniemy podzieleni na 4 wachty.

Od wyjścia z portu wiatr mocno dopisuje, dmucha zdrowo w plecy więc płyniemy dość szybko. Aktualnie 3 ref na grocie (po raz pierwszy) i 1/3 gieni. Wróciło też buju buju z prawej na lewą burtę, niektórzy muszą się przyzwyczajać od początku.

Powoli też myślimy o tym, co nas spotka na końcu Ziemi Ognistej, o Hornie i Antarktydzie. Jaka będzie pogoda i czy uda się popłynąć do krainy lodu. Trzeba też odkurzyć sztormiaki i polary, wczoraj nawet ten drugi używałem w nocy po ponad dwóch miesiącach, albo raczej po ponad czterech tysiącach mil.

Z gwiazdami nad głową nadawał Bolo


 


Wyprawa współfinansowana jest ze środków Miasta Szczecin.

Partner wyprawy.

 


Partnerzy medialni:

         
 


O wyprawie przeczytasz także w:
     Rejsuj.pl                             
 

 


 

7 continents 4 oceans - the longest way around the Wolrld.