Rejs trwał: 964 dni 16 godz 20 mim 00 sek

 

Etap 2 - Przez Atlantyk pierwszy raz

Płynąc przez Atlantyk odwiedziliśmy Wyspy Kanaryjskie (prawie jak w Europie) i wyspy Zielonego Przylądka (prawie jak w Afryce). Na równiku odbył się Chrzest Rónikowy, a potem ponad 2 tygodnie na oceanie w drodze do Brazyli.

Pokonaliśmy w 49 dni 3553 Mm, z 9 postojami.

 


 

Co tu dużo pisać, równik pokonany na żaglach a  ceremonia Chrztu Równikowego odbyła się w pełnym zakresie. Na jachcie pzebywali sami neofici, któzy po zaliczeniu ścieżki zdrowia otrzymali Chrzest i nowe imię. A kto był kim zobaczcie na zdjęciach...

Wiem, że Praia była już dawno i po tamtej stronie Atlantyku, ale warto obejrzeć te kilka zdjęć z drugiego odwiedzonego portu na tych wyspach. Zapraszamy do galerii Cabo Verde / Praia.

2015.12.06 2300LT
Do Recife pozostało 187Mm
Ilość mil pokonanych (od Szczecina): ponad 5000

Dzisiaj z pokładu Wassyla, małe co nie co naskrobiemy dla was my - Alicja i Natalia. Ponoć co dwie głowy to nie jedna, ale nie mamy pewności czy autor powiedzenia brał poprawkę na dwie blond głowy :D

Czytaj więcej: Już za momencik...

02.12.2015 2250LT
Do Recife pozostało 664 Mm
Do równika pozostało: hm…, równik już za nami

Dzisiejsza relacja będzie poświęcona jednemu wydarzeniu, przekroczeniu równika. Wydarzyło to się 2 grudnia 2015 o godzinie 17:38:35UTC na długości 26st. 44.323W. Tyle z formalnego punktu widzenia.

Czytaj więcej: Wassyl na półkuli południowej

Do Recife pozostało 904Mm
Do równika 135Mm
Ilość obejrzanych sezonów Gry o Tron: 3

Przez ostatnie trzy dni przedzieraliśmy się przez strefę cisz równikowych. Nam akurat prawie cały czas coś wieje, więc nadal płyniemy na żagielkach, z tym, że wiatry są dużo bardziej kapryśne, trochę kręcą i wieją ze zmienną siłą, od dwóch do nawet sześciu stopni Beauforta. Do tego na niebie przewalały się różnorodne chmury i od czasu do czasu zacinał przelotny deszcz, wcale nie taki ciepły.

Czytaj więcej: Cisze równikowe już za nami

27.11.2015 2030LT
Do Recife pozostało 1284Mm, do równika 515
Ilość złowionych dziś koryfen: 1,5

To już dwa miesiące jak jesteśmy w rejsie. Niby niewiele, ale jak już dużo się wydarzyło. Z trudem przypominamy sobie porty Europy, bardziej żyjąc nadziejami fajnych chwil które nas czkają w Brazylii, ale to jeszcze równie daleko.

Czytaj więcej: To już dwa miesiące

24.11.2015 2145LT
Do Recif zostało 1700Mm, do równika 880Mm
Szybkość Internetu na placu w Praia: pół strony facebooka na 4 minuty

Od pięciu godzin jesteśmy znów na oceanie. Jak zasugerowałem powyżej Internet nie jest mocną stroną Prai, w której spędziliśmy ostatnie 3 dni. Wprawdzie jest ogólnie dostępny na głównym rynku miasta, ale wczytanie strony internetowej w przeglądarce to już poważne wyzwanie. I to będzie moja wymówka w uzasadnieniu dlaczego na naszej stronie nie było ostatnio aktualizacji.

Czytaj więcej: Znów na oceanie

Ciągle pada... tak wynika z prognoz, ale nie u nas, a w Polsce, bo tu w Mindelo na Cabo Verde prognoza prosta jak 10 metrów drutu w kieszeni. W nocy 25C, w dzień 30C, cola w barze Nautico +5. 

Zamieszczamy fotki i z morza i z Mindelo. Klimaty już trochę dzikie i z pewnością nie europejskie. Lubimy to!

16.11.2015 1915LT
Do Mindelo pozostało 80 Nm
Poziom endorfin związany z nadchodzącym portem: maksymalny

Dziś oprócz tradycyjnego kronikarskiego zapisu wydarzeń z ostatnich dni, aby nie powielać opisów delfinów, fal, słońca, żagli, wędkowania itp., poprosiłem dziewczyny ze swojej wachty o napisanie kilku słów o swoich odczuciach po prawie już dwóch miesiącach żeglugi.

Czytaj więcej: Zeznania młodych żeglarek

 2015-11-14 1720LT
Do Mindelo pozostało: 314Mm
Powierzchnia niesionych żagli: ok. 200m2

Dzień jak co dzień, dookoła ocean, do Mindelo już dużo bliżej niż dalej (czyli jesteśmy już za połową dystansu).

Wczoraj podjęliśmy próby płynięcia na genakerze, które zakończyły się niepowodzeniem, bo zbyt słaby wiatr od rufy plus zbyt duża bo ok. 2 metrowa fala spowodowały, że żagiel latał nam na prawo i lewo i groził samouszkodzeniem. Wieczorem zdechło na tyle, że odpaliliśmy silnik, na szczęście nie na długo. Wchodząc o 4 rano na świtówkę dostawiliśmy nieco żagli. Na genui, blistrze, grocie i bezanie rozpędziliśmy Wassyla przy niezbyt silnym wiatrze do ponad 5 węzłów. Jak tylko zrobiło się jaśniej przyszedł czas i na niego – genakera, kolorowy duży żagiel zrobiony z bardzo lekkiego płótna, o powierzchni ok. 130 metrów kwadratowych, czyli statystycznie 2 x wielkość mieszkania. Od razu przyspieszyliśmy, no bez przeginki, tak o 0.5 węzła, ale ile przyjemności i satysfakcji. No i genaker niesiemy przez cały dzisiejszy dzień i oby jak najdłużej.

Czytaj więcej: Genaker górą

13.11.2015 0610LT
Do Mindelo pozostało 468 Mm
Liczba filmów obejrzanych na świtowej wachcie: 1


Fajne te pasaty, wieje cały czas w plecy, więc na motyla gnamy sobie w siną (a właściwie czarną) dal. Noce zrobiły się kompletnie ciemne, księżyc jakoś nie chce wstać. Przez pierwsze dwie doby wiało tak pod 20 węzłów i Wassyl zaczął nam szaleć. Osiągał prędkości nawet powyżej 7 węzłów. Przebieg dobowy powyżej 140 mil bardzo nas ucieszył. Teraz już spokojniej, tak ok. 5kn – norma.

Czytaj więcej: Pierwsze łowy już za nami

11.11.2015 0530LT
Do Mindelo pozostało: 746 Mm
Aktualna prędkość: 6,2kn
Liczba przysypiających obok mnie załogantek: 2


Ponoć w portach jachty rdzewieją, a żeglarze schodzą na psy. Mam nadzieję, że to stare żeglarskie przysłowie nie dotyczy jednak nas. Ale przyznać muszę, że o regularne relacje w portach jest niezwykle ciężko. Ale jeśli do wyboru mam wieczorny spacer do baru (w moim przypadku na gorącą czekoladę), wypad na smaczną pizzę albo spotkanie z innymi polskimi żeglarzami to jakbym nie miał już wyboru.

Czytaj więcej: Już w drodze na Zielony Przylądek

Poniżej zamieszczam fragmenty nieco większego dzieła które się rodzi w bólach. Mam nadzieję, że nie przynudzam. Pozdrawiam - Bolo.

Do mariny w Las Palmas wpływamy o trzeciej w nocy. Powoli przyzwyczajamy się do nocnych wejść. W locji przeczytałem, że najpierw należy stanąć przy kei tuż obok biura mariny, a dopiero po dokonaniu „zameldowania” zostanie wskazane miejsce postoju.  No tak, papier wszystko przyjmie, a tu wskazana keja zajęta przez jachty. Udaje się na szczęście wypatrzeć chyba jedne wolne miejsce w marinie przy innym pomoście, co skrzętnie wykorzystujemy i cumujemy rufą. To pierwsze nasze takie cumowanie w rejsie i właściwie przebiega bezproblemowe, tyle tylko, że wyniesiona do góry rufa powoduje, że wysiadanie na keję polega na skakaniu a wchodzenie na jacht na pokaźnej wspinaczce w górę. Warto by kupić gdzieś małe schodki lub skrzynkę drewnianą, które ułatwiłyby wchodzenie na jacht. Emocje z wejściem do portu po niemal tygodniowej żegludze powoli opadają i czas iść spać.

Czytaj więcej: Nasz postój na Gran Canarii

Kilkadziesiąt zdjęć z turystycznych ale czasami ciekawych wysp. Szczególnie polecamy Teneryfę (druga część zdjęć) - widoki zapierające dech w piersiach. Oceńcie sami. Zapraszam do Galerii.

Jedna świtówka poświęcona na prace montażowe i z różnorodnych ujęć powstaje taka oto kompilacja:

Muzykę dobierała Alicja.

29.10.2015 1710LT
Do Gran Canaria pozostało 149 Mm
Ilość jachtów widziana po drodze: 1
w tym pod Polską banderą: 1

 

Płyniemy sobie i płyniemy, ostatnie dwa dni głównie na silniku bo wiatry słabiutkie. Czasem dostawimy jakiś żagielek żeby przegonić pająki.

Przez prawie dobę płynął koło nas polski jacht One & Only, czasem my byliśmy szybsi (my na silniku oni na żaglach) czasem oni (my i oni na silniku). W końcu nam uciekł. Jeśli przez cztery godziny wachty pojawi się jakiś statek choćby 20Mm od nas, to już uznajemy, że coś się działo.

Czytaj więcej: Pierwsze walenie w wodzie

27.10.2015 1915LT
Do Gran Canaria pozostało 365 Mm
Ilość 4 metrowych fal dookoła niezliczona


Już od trzech dni jesteśmy na oceanie w drodze na Kanary. Trochę nam dało popalić drugiego dnia. Wprawdzie bez szału, ale do 25 węzłów wiatru i dość znaczna stroma fala trochę pochlapały i trochę pobujały. Zatem życie na jachcie jak to zwykle w takich warunkach dzieli się na trzy czynności: wachta, jedzenie (prawie wszyscy) i spanie. Bo nie da się nic ciekawego porobić w trakcie coffee time. Wczoraj wieczorem przewaliły się chmury burzowe, popadało i szczęśliwie dla nas wykręciło.

Czytaj więcej: W połowie drogi na Kanary.

25.10.2015 1800LT
Do Gran Canaria zostało 595Mm
Do końca ciszy wyborczej pozostało… nie wiem, pogubiłem się, może to i dobrze.


Postój w Cascais trwał trochę ponad 3 doby. W tym czasie zdążyliśmy znów nieco podleczyć naszego Wassyla. Marcin zespawał awaryjny rumpel, trochę bawił się też w elektryka montując nowe źródło zasilania akumulatorów, oraz wymieniając rozrusznik. Drobne zlecenia poszły też do kraju, bo okazuje się że nasz silnik jest angielski i wszystko w nim jest nie metryczne. Kupić na południu Europy śruby czy nakrętki nie jest łatwo – dorabia nam je Bufmax ze… Szczecina. A zdalnie spawa podzespoły dalej Pan Krzysiu (wyspawał właściwie całego Wassyla). Oj ciężko się oderwać od matczynego mleka.

Czytaj więcej: Żegnaj Europo, dziś wybieramy…


Wyprawa współfinansowana jest ze środków Miasta Szczecin.

Partner wyprawy.

 


Partnerzy medialni:

         
 


O wyprawie przeczytasz także w:
     Rejsuj.pl                             
 

 


 

7 continents 4 oceans - the longest way around the Wolrld.