Płyniemy już:
8
8
7
7
8
8
dni
0
0
2
2
godz
4
4
0
0
min
5
5
3
3
sek

 

Etap 1 - Dookoła Europy

Rozpoczęliśmy w Szczecinie, po drodze był kanał Kiloński, dość łagodne morze Północne, Biskaje z wiatrem ze wschodu i ciepłe miasta Hiszpanii i Portugalii.

Pokonaliśmy 1690 Mm w 26 dni, robiąc po drodze 10 postojów.

 

 


 

Dziś chcielibyśmy podzielić się korespondencją z Babcią Basią z Krakowa (za jej zgodą). Bardzo nas jej maile urzekły i teraz wiemy, że dla takich chwil i dla takich fanek warto dzielić się naszymi przeżyciami z podróży. 


 

Ahoj!
 
Mam 74 lata,nazywają mnie babcią Basią i jestem zatwardziałym "szczurem lądowym",który nie umie pływać,a z akwenów wodnych akceptuje tylko wannę w łazience oraz cieki wodne o głębokości"żabie po kostki".Jak na ironię mój syn,synowa i wnuczka, są zapalonymi żeglarzami.Syn zaczynał mnie nieco oswajać z wodą mając 4 lata gdy wskakiwał do morza i nurkował,a ja w panice przegarniałam wodę żeby go wyłowić.W końcu uwiązałam go na sznurku i tym sposobem nie wchodząc do wody wyciągałam" dziada"na brzeg.Podziwiam Was za odwagę i determinację,a "walenie"za wspaniałe umiejęności pływackie.

Czytaj więcej: Babcia Basia z Krakowa naszą fanką

80 zdjęć dokumentujących pierwszy etap wyprawy - "Dookoła Europy".

Zdjęcia zobaczysz przechodząc do Galerii.

20-10-2015 1615LT
Do Cascais pozostało 93Mm
Liczba delfinów które się pojawiły od wczoraj – nie do policzenia.


Do Porto, a właściwie do Marimy oddalonej o kilka kilometrów od tego miasta wchodzimy w poniedziałek po piątej nad ranem. Na szczęście jest odpowiednia ilość miejsca, więc bezproblemowo parkujemy i kładziemy się spać na całe 3 godzinki.

Czytaj więcej: Pod pełnymi żaglami

18-10-2015 1740LT
Do Porto pozostało 42 Nm
Liczba turystów na statku pasażerskim który właśnie nas mija – ok. 3 tysiące


Postój w Vigo nam się nieco przedłużył. Pewien wpływ na to mógł mieć fakt, że miasto nam się spodobało, ale z drugiej strony wczoraj wieczorem nad Vigo przewalał się jakiś front z dość porywistymi wiatrami, jak się łatwo domyślić prosto w dziób.

Czytaj więcej: Płyniemy do krainy winem płynącej

15-10-2015 1630LT
Do Vigo pozostało 92Mm

Od pięciu godzin znów na morzu. Jest pięknie. Dlaczego? Oto 7 powodów:

1. Świeci słoneczko
2. Nikt nie choruje
3. Nadal jest Coca Cola
4. W krótkim rękawku już udaje się wytrzymać na pokładzie
5. Pełny brzuszek po obiadku
6. Nie trzeba iść na uczelnię lub do pracy i to przez najbliższe dwa lata
7. Bo blachy z piekarnika nie walają się już po podłodze

Czytaj więcej: Jest pięknie

14.10.2013 00:30LT
La Coruna - dzień postoju: 2
Ilość zjedzonych ośmiorniczek: 3

Ufff... postoje są ciężkie, cięższe niż Biskaje, trudno  w tej chwili sklecić kilka słów, pewnie zrobię to na jakiejś kolejnej nocnej wachcie, póki co kilka zdjęć...

Czytaj więcej: La Coruna - krótka fotorelacja

10.10.2015 1730 LT
Do La Coruny zostało 269Mm
Ilość wyprodukowanej dziś wody 130 litrów


Dziś ok. 4 rano minęliśmy północno-zachodni róg Francji, a właściwie całej Europy (pomijamy małe wysepki z Anglikami, Szkotami czy Irlandczykami). Teraz kurs już na południe. Tak naprawdę jesteśmy na prostej podejściowej do La Coruny w Hiszpanii, tyle że ta prosta ma 300 mil. Trochę się Biskajów obawialiśmy, a właściwie nadal się obawiamy... Prognoza niby wymarzona – wiatr wschodni (żeglarze wiedzą, że tutaj to prawie niemożliwe) taki do 20 węzłów. I tak faktycznie jest, płyniemy sobie lewym półwiatrem na gieni i grocie, prędkości od 5 do 7 węzłów. Niestety we znaki daje się fala, mająca pewnie ze 2 metry. Łajbą trochę rzuca, trochę chyli na zawietrzną, taka mała pralka. Nie wszyscy czują się komfortowo, ale nie będę kablował. Do tego jeśli cokolwiek miało szansę wypaść, to wypadło. Czasem się rozlało, czasem potłukło. Hitem było otworzenie się piekarnika i lot przez mesę blach, tortownic, kratek itd. Jak to Grześ stwierdził, przynajmniej mniej rzeczy do wożenia.

Czytaj więcej: (Nie)groźne Biskaje

II wachta 49.36N 02.24W, 0450LT
Gdzieś… Nad wyspą Guernsey
 
Płyniemy… Po wyjściu z Le Hvre, w którym staliśmy czekając na bardziej sprzyjającą pogodę, płyniemy teraz jak najdalej przed siebie. Zapowiadane warunki wiatrowe powinny pozwolić nam na w miarę spokojne pokonanie zatoki biskajskiej za jednym zamachem. Najbliższy postój? Oby już w cieplejszym klimacie, bo na nocnych wachtach trochę tutaj chłodno.

Czytaj więcej: Po prostu płyniemy

Wassyl w Le Havre2015-10-07 1120LT
Do wypłynięcia zostało ok. 24 godziny
Kolejny port - chyba w Hiszpanii

Stoimy w Le Havre już prawie półtora doby, na zewnątrz przeraźliwie duje wiatr, tak z 30-35 węzłów, oczywiście zachodni, więc jeśli chodzi o wyjście to co najwyżej na miasto.

Dodatkowo na podejściu przy tankowaniu paliwa do zbiornika rozchodowego okazało się że jest w nim woda. Szybka wymiana filtrów, spuszczenie zanieczyszczonego paliwa (do karnistra, nie morza) i zorganizowanie na wodzie bańki świeżutkiej ropy (a co, to też potrafimy) uchroniło nas od poważniejszych awarii. Szkoda tylko że w porcie oprócz typowych uciech jest też trochę pracy. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.
 

Czytaj więcej: Wieje w Le Havre

2015-10-04 1645 LT
Po lewej mijamy Dunkierkę
Do następnego portu zostało… jeszcze nie wiemy jaki będzie następny port


Do Ostendy wpływamy w sobotę po południu, świeci ciepłe słońce, już w basenach portowych można pokusić się o koszulkę z krótkim rękawkiem. Cumujemy w basenie królewskim, w samym centrum miasta, do pięknych drewnianych pływających pomostów. Faktycznie okolica królewska, wszystko na kody, wszystko dodatkowo płatne, nawet niewielki kosz na śmieci można otworzyć dopiero po wrzuceniu 50 centów… ach ta cywilizacja.

Czytaj więcej: Bonjour France

03.10.2015 0420LT
Gdzieś w okolicach Rotterdamu
Do Ostendy zostało 56Mm
Ilość Ptasiego Mleczka w pudełku na wachcie – 6 szt.


W Den Helder staliśmy niewiele ponad dobę, dokładnie tyle ile lokalny spawacz potrzebował na naprawę mocowania alternatora. Zrobił to solidnie, więc powinno być dobrze. W tym czasie zajęliśmy się głównie łódką. Nic już nie leży pod nogami, odkurzacz znalazł swoje nowe miejsce, w kuchni też coraz mniej rzeczy lata na fali, a w bosmance da się zrobić nawet jeden krok do przodu. Dziewczyny poddały siebie i łódkę zabiegom kosmetycznym więc pachniało pod i na pokładzie. Dokonaliśmy także drobnych zakupów w lokalnym sklepie żeglarskim – jakieś linki, zaworek zwrotny i inne techniczne rzeczy, które potem, leżąc gdzieś na silniku montuje Marcin.

Czytaj więcej: Spokojne Morze Północne

2015.10.01 Den Helder, Holandia
1 dzień po Dniu Chłopaka
Przebytych Mm 462 (1%)
 
W Den Helder stoimy już od rana, ale dopiero teraz mam chwil kilka aby napisać parę słów. I nie jest tak jak zapewne kilkoro z Was pomyśli… wcale nie spałem po ciężkiej wyczerpującej nocnej żegludze. Wprawdzie noc była wyczerpująca (choć wcale nie ciężka), ale do Den Helder zapłynęliśmy aby ogarnąć kilka niespodziewanych zadań, ale po kolei…
 

Czytaj więcej: Postój w Den Helder

Do Kilonii dopływamy w słońcu i przy słabym wietrze, czyli na motorku. Kręcimy się przed śluzą do kanału Kilońskiego. Trudno się dogadać z tymi Niemcami, co ich zapytam o której otworzą śluzę to mi odpowiadają: "Ja, ja, czekajcie na otwarcie, poinformujemy Cię". Po trzeciej takiej próbie i co najmniej godzinie kręcenia kółek stajemy do nabrzeża tuż obok. I tym sposobem nie planując zaliczamy nasz pierwszy port w podróży. To nic, że na keję wyszli nieliczni, i to wyłącznie w celu założenia cum.

Czytaj więcej: Do końca kanału kilońskiego 6Mm

Pożegnanie na Wałach Chrobrego wprawiło mnie w dziwny nastrój. Z jednej
strony cieszyłem się, że po miesiącach ciężkiej pracy nareszcie
płyniemy. Był też jednak jakiœ trudny do zdefiniowania lęk przed
nieznanym. Przecież to dwa lata, daleko od domu. Tak, wiem że tego
chciałem, ale niepokój jakiœ jednak był.

Czytaj więcej: Gdzieœś za przylądkiem Wittow, do Kilonii zostało 111Mm


Wyprawa współfinansowana jest ze środków Miasta Szczecin.


Partnerzy medialni:

         
 


O wyprawie przeczytasz także w:
     Rejsuj.pl                             
 

 


 

7 continents 4 oceans - the longest way around the Wolrld.