Rejs trwał: 964 dni 16 godz 20 mim 00 sek

 

Nie mamy dość safari. Wraz z Marcinem, Magdą, Sylwkiem i Natalią wypożyczamy samochód i jedziemy do Addo Park - najwiekszęgo skupiska słoni w Afryce (a może Południowej Afryce). Nie jest aż tak daleko i po godzinie jazdy jesteśmy u wrót parku. Kupujemy bilety, zaopatrujemy się w mapy i gaz do dechy.

Pedał gazu to może Marcin i wduszał, ale dominował bieg pierwszy i drugi, bo drogi bywały różne. Rozglądamy się na prawo i lewo i dość szybko dostrzegamy różnego rodzaju antylopy, zebry, a nawet bawoły, ale słoni nie ma. Objechaliśmy już dwie pętle i podążamy dość nierówną szutrową drogą na południe.

Najpierw dostrzegłem w oddali skupisko samochodów, to znak, że coś się dzieje. Gdy się do nich zbliżaliśmy oczom naszym ukazało się stado słoni. Jest ich ze dwadzieścia, może nawet trzydzieści. Zgromadziły się dookoła niewielkiego błotnego bajora aby się w nim schłodzić i zabezpieczyć skórę przed słońcem i komarami. Słonie niesamowicie zabawnie taplają się w tym małym jeziorku. Obracają się z boku na bok wystawiając ponad powierzchnię nogi, spryskują się wodą używając do tego naturalną trąbalską konewkę, a czasem nawet nurkują. Oczywiście są też zabawy w podgrupach, polegające na przytapianiu jednego słonia przez drugiego.

Jak już się nacieszą kąpielą wychodzą z wody i dokonują (podobnie jak kobitki) zabiegów pielęgnacyjnych skóry. Polega to na obsypywaniu się piachem, co w połączeniu z mokrą jeszcze skórą skutkuje powstaniem dość trwałej maseczki błotnej. Chroni ona trochę przed słońcem oraz uniemożliwia dobieranie się insektom do skóry. Pozostałe słonie dumnie i powoli spacerują sobie dookoła jeziorka, przechodząc czasami pięć metrów od naszego samochodu. Gdyby nagle postanowiły się z nami zabawić to... na pewno wypożyczalnia auta byłaby zadziwiona.

Stoimy w tym miejscu dobre pół godziny, a odbywający się przed nami spektakl nie chce się znudzić. W pewnym momencie dostrzegamy w oddali kolejną grupę słoni kroczącą w stronę bajorka. Pośród nich są i maluchy, które aby nadążyć za tempem rodziców niemal biegną, machając przy tym trąbą na obie strony. Widok nie do zapomnienia. Większość słoni macha dość zamaszyście swoimi wielkimi uszami. Odganiają muchy? Tak mogłoby się wydawać, ale to tak naprawdę jest ich system chłodzenia, jedyna w swoim rodzaju klimatyzacja. I wcale nie chodzi o generowany przez uszy powiew powietrza. Otóż uszy słoni posiadają rozbudowane unaczynienie, przez które w krótkim czasie przepływa sporo krwi. I to właśnie krew jest chłodzona poprzez ich wachlowanie.

Słonie mają także bardzo duży mózg i przekłada się to wprost na ich fenomenalną pamięć, która jest pożądana w trudnym środowisku. Słonie dobrze pamiętają, w których regionach występuje susza, jak dojść do źródła wody, które miejsca są niebezpieczne. Potrafią zapamiętać swój układ ścieżek na obszarze dwóch tysięcy kilometrów kwadratowych. Słonie wydają różnorakie dźwięki, w tym także o niskiej częstotliwości, niesłyszalne dla człowieka. W ten sposób komunikują się na odległość nawet dwudziestu kilometrów, zwołując się do wodopoju. Także ich zmysł węchu jest o niebo lepszy niż nasz. Przy jego pomocy potrafią namierzyć nawet do trzydziestu innych słoni (zazwyczaj członków rodziny), które oddaliły się na sporą odległość od stada.

Widzieliście kiedyś biegnącego słonia? Naprawdę? Jeśli tak, to musiała to być kreskówka. Słonie są tak ciężkie, że nie są w stanie biec (czyli oderwać jednocześnie wszystkie kończyny od podłoża). Więc nawet jak szarżują z pełną prędkością to właściwie tylko szybciej idą, ale nie biegną. W poszukiwaniu pożywienia potrafią przejść nawet osiemdziesiąt kilometrów. Zjadają ponad dwieście kilogramów traw i innych roślin, popijając dwustoma litrami wody. Czy to naprawdę dużo? Przecież ważą ponad siedem ton, czyli gdyby zachować proporcje to słoń o wadze mężczyzny (mniejszego niż ja) jadłby dziennie dwa i pół kilograma roślinek popijając dwoma litrami wody. Czy to nie brzmi znajomo?

Najzwinniejsza u słonia jest oczywiście trąba. Zastępuje ona rękę (podaje jedzenie do pyska, przesuwa przedmioty) słomkę do picia (to przez nią słoń zasysa wodę), konewkę (aby polewać swoje nagrzane ciało), jest też zdalnym nosem umożliwiającym wąchanie wszystkiego dookoła. Słonie często przy przekraczaniu głębokich rzek zanurzają się całkowicie w wodzie, wystawiając trąbę niczym rurkę do nurkowania. Są też dobrymi pływakami, pokonując czasem dystans nawet kilku kilometrów.

Słonie bywają także alkoholikami. Nie, nie przysiadają się nieproszone do stolika, ale zjadają duże ilości fermentujących owoców, głównie baobabu i drzewa chlebowego, których soki mają już procenty i są właściwie winem. Od razu innego znaczenia nabiera przysłowie "nawalić się w trąbę...".

Gdy już napatrzyliśmy się, a może gdy już wypadało się wycofać dając miejsce innym, ruszyliśmy na dalszy podbój parku Addo. Mijamy wielokrotnie pasące się zebry, guźce, impale, elandy, rzadkiego ptaka o nazwie sekretarz, jeszcze jakieś inne antylopy i bawoły przylądkowe. Niestety i tym razem nie udało się spotkać lwów, ale jest tak gorąco, że te z pewnością siedzą w krzakach chowając się w cieniu. Pod koniec ponownie wróciliśmy nad jeziorko ze słoniami - teraz jest ich tu grubo ponad setka. I znów możemy cieszyć się tą chwilą jak małe dzieci gdy zamiast smoczka dostają lizaka... i pluszowego słonika.

Po siedmiu godzinach jeżdżenia z prędkością dwudziestu kilometrów na godzinę wracamy na jacht. Wszyscy są zadowoleni - Elephant Park okazał się bardzo elephant. Warto przyjechać do Afryki by podglądać te majestatyczne, największe żyjące ssaki lądowe.

 

Ze środka afrykańskiej sawanny nadawał Bolo

 

  • 20180104-095424
  • 20180104-104524
  • 20180104-104605
  • 20180104-104657
  • 20180104-105305
  • 20180104-105320
  • 20180104-105959
  • 20180104-110006
  • 20180104-111051
  • 20180104-111544
  • 20180104-112515
  • 20180104-112738
  • 20180104-130659
  • 20180104-134549
  • 20180104-134605
  • 20180104-141852
  • 20180104-152439
  • 20180104-152603
  • 20180104-154640
  • 20180104-161006
  • 20180104-162914
  • 20180105-103851
  • 20180105-105122
  • 20180105-111956
  • 20180105-112744
  • 20180105-114535

Wyprawa współfinansowana jest ze środków Miasta Szczecin.

Partner wyprawy.

 


Partnerzy medialni:

         
 


O wyprawie przeczytasz także w:
     Rejsuj.pl                             
 

 


 

7 continents 4 oceans - the longest way around the Wolrld.